BLOGER SPOŁECZNY CZ.19/2016 – Z UPOREM MANIAKA

W grudniu na FB wyskoczyło mi jedno z cenniejszych wspomnień jakie mam, które do końca życia będzie wywoływać uśmiech na mojej twarzy. Przypominając jednocześnie,  że z marzeń nie warto rezygnować. Trzeba do nich dążyć  z uporem maniaka, codziennie i być przy tym najlepszą wersją siebie każdego dnia. Nawet jeśli inni z tym samym uporem, przekonują cię , że nie warto. Zawsze masz w koło ludzi, którzy gdy ty zwątpisz, przypomną ci tak dobitnie, co  powtarzałeś/łaś latami o swoich marzeniach. Na nowo zachęca do ich realizowania i podejmowania działań. Bo w ostatecznym rozliczeniu, chcąc sięgnąć gwiazd nawet jak ci się nie uda żadnej złapać i tak będziesz w niebie.

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 18/2016 KARMA POWRACA

Po trzech latach muszę przyznać z ulgą, że nauczenie się zostawiania równania rachunku sile wyższej, niż ja sama – jest najprzyjemniejszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała. W 2013 roku wchodząc do gabinetu dyrektora z pierwszym w życiu wypowiedzeniem myślałam, że to w sumie koniec robienia tego co się w życiu kocha. To była dla mnie taka pierwsza dorosła decyzja,która wiązała się z ogromnym bólem. Stratą, że może trzeba oddać to co się kocha by było temu lepiej. Dopiero teraz wiem, że lepiej miało być mi a nie jemu czy temu. I w sumie jest, od momentu jak o nich zupełnie zapomniałam i nawet myślami do tego nie wracam, a czas stracony na rozpamiętywanie (choć krótki) dawno temu trzeba było obrócić na budowanie tego co jeszcze lepsze. Bo może i potrzebujemy w życiu żałoby – po odejściu kogoś kto miał być na zawsze, po wyrzuceniu z pracy, która miała być na lata, po przykrych słowach od najbliżej osoby, których ona czy on akurat nie mieli prawa wypowiadać. Ale nie mamy prawa tym ciągle żyć a już tym bardziej odpłacać się przysłowiowym pięknym za nadobne. Wiecie dlaczego nie? Bo karma zawsze wraca, baa wszystko to co robisz w życiu do ciebie wraca – czy dobre czy złe. Skoro więc ktoś was skrzywdził, zranił, obraził – po co dawać mu to samo i odebrać z powrotem. Lepiej potraktować to jak niechciany prezent albo pierścionek zaręczynowy, przy którym mówicie nie. Zostawcie z właścicielem a potem obróćcie się przez prawe ramie i do przodu, niech on sam męczy się z tym co nam zgotował. Bo jak to się mówi: jak dzwoni do was przeszłość nie ma co odbierać, nie ma nic nowego do powiedzenia. I to absolutna prawda.

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 17/2016 – PIESKIE ŻYCIE

Odkąd pamiętam moim największym marzeniem było dostać się do policji. Zwyczajnie w świecie marzyło mi się, żeby zostać psem. Nie, był to wpływ telewizyjnych seriali ani para dokumentów jakie współcześnie na temat tej pracy możemy oglądać. Nie chodziło o bieganie z klamką z okrzykiem stój bo strzelam, w szpilkach i z pełnym makijażem. Nie był to wpływ taty bo jest elektrykiem, ani brata bo go fizycznie nie mam. Chodziło raczej o taką prostą rzecz jak pomoc. Pomoc z pozycji silniejszego – z pozycji kogoś kto może pomóc , gdy tłucze ciebie mąż, gdy ojciec bije twoją młodszą  koleżankę, gdy w domu się pije a dzieciaki cierpią, gdy ktoś katuje psa, szarpie bogu ducha winna kelnerkę czy cokolwiek i nikt im pomóc nie może a ty tak. Bo kiedy ja byłam mała to w telewizji grali jedynie ekstradycje a w jej wydaniu policjanci niewiele mieli wspólnego z formacją o jakiej ja marzyłam.  Z taką to co pomaga i czyni dobro a nie tylko mówi „że orzełek głodny” i pije. Ale znałam paru, którzy tacy właśnie byli – dobrzy i pomocni. I dzięki nim też tak właśnie chciałam. Chciałam pomagać.

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 16/2016 – BESKID BLOGERA

Są miejsca na świecie, które zawsze przywracają te same wspomnienia. Są momenty, które zawsze wywołują podobne refleksje. Są mężczyźni, których imię zawsze wywoła uśmiech nawet po nastu latach milczenia. Są zbiegi okoliczności, które każą postawić sobie pytanie: czy to czego dokonałem do tej pory jest tym czego dokładnie chce? Czy gdybym umarł za minute, z przerażeniem błagałbym o możliwość powrotu? Czy jednak stwierdziłbym, że zrobiłem wszystko co zrobić mogłem do chwili obecnej?

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 15/2016 – CHILLOUT BLOGERA

Już się nie spinam, gdy coś nie idzie tak, jak zaplanowałam. Teraz wiem, że najlepsze rzeczy w życiu, są nie zaplanowane. Już się nie irytuje gdy sytuacja nie wpasowuje się w moje oczekiwania. Najlepiej bowiem żyć nie oczekując, a ciesząc się tym co się ma. Nie denerwuje się bezsensu bo wiem, że stres nic nie zmieni na lepsze. Ja się już nawet nie złoszczę w chwili gdy inni zwyczajnie się na mnie drą. Nie tupie nogami z zazdrości, bo jej już nie odczuwam. Nie przeklinam pod nosem ze zdenerwowania. Nie drę nawet kartek z marzeniami bo nie wyszło, zwyczajnie modyfikuje marzenia. Nie boli mnie już brzuch gdy się boję. Wiem, bowiem, że strach to reakcja na moje własne myśli. Jeśli zaś to ja je kreuje to staram się zwyczajnie nie bać. I dzięki temu teraz już jestem spokojna. Jestem dorosła, dojrzała i duża i wewnętrznie opanowana. I choć te małą dziewczynkę, którą do niedawna byłam, kosztowało to wiele wysiłku, szczerze zapłaciłabym każdą cenę raz jeszcze, wiedząc jaki to będzie mieć efekt na moją przyszłość. Mając codziennie te pewność, że przekraczając próg „pokoju zwanego życiem” to nie ja zastanawiam się czy ludzie w nim mnie lubią, ale czy ja lubię ich.

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 14/2016 – SILNY JAK DĄB

Naście lat wstecz mój sensei powiedział, że ludzi jak ja można albo kochać albo nienawidzić ale lubić to się nie da. Nie bardzo rozumiałam jego słowa w tamtym czasie. Fakt, może nie zawsze miałam zbyt wielu znajomych, częściej trzymałam się wąskiego grona ale nie odczuwałam fali hejtu na co dzień, o której wtedy wspomniał. Nie rozumiałam często w dorosłym życiu  słów mówców motywacyjnych, których słucham, że wróg rzucając kłody pod nogi, nie zatrzymuje ciebie, przez to co robisz teraz, bo zacząć może każdy i nie jeden początek historia widziała, ale dlatego, że wie co możesz osiągnąć , do czego możesz dojść za jakiś czas – nawet jeśli ty sam nie zdajesz sobie z tego sprawy.Nie rozumiałam.

Czytaj dalej

BLOGER SPOŁECZNY CZ. 13/2016 – SMAKNIJ SIĘ ŻYCIEM

Jak na człowieka, który posiada tylko kilka procent węchu i smaku mogę śmiało przyznać, że ostatnie 10 lat życia nauczyło mnie całej gamy doznań jakie ono za sobą niesie. Tych słodkich i lepkich co łechcą podniebienie i wywołują motyle w brzuchu jak smak miłości, przyjaźni czy sukcesu. Ale i tych gorzkich niosących za sobą zapach zawodu , kłamstwa i potok łez. Każde z tych życiowych dań serwowane często sobie przez nas samych – przez nasze pragnienia, przez nasze emocje, przez nasze potrzeby, przez nasze chęci i niechęci  – lub przez te same emocje ale u innych ludzi, to swego rodzaju odżywcza energią, która wzmacnia. Nawet, jeśli chwilowo po zażyciu – mocno nas  zatruje, to i tak zdrowiejąc wychodzimy z tego silniejsi. Bo nikt nie mówił, że życie będzie ciągle słodkie i cukierkowe . Wręcz przeciwnie od małego nas uczono, że wszystko co ma sprawić, że będzie nam lepiej ma raczej gorzki smak – jak tabletki na ból głowy czy krople na żołądek. A wszystko co istotne często bywa trudne, bo gdyby nie zdarte łokcie czy kolana, kto z nas nauczyłby się chodzić?

Czytaj dalej